czwartek, 2 stycznia 2014

świąteczne pierniczki...

                               





a ja dopiero teraz umieszczam moje piękne, kolorowe i smaczniuchne pierniczki!!!! :)
przepis sprawdzony, warty polecenia :) a znalazłam go oczywiści grzebiąc po necie ;) jak większość z nas :) na blogu: gotowaniecieszy.blox.pl , dziękuję Pani Kasi za świetny przepis, który będzie już zawsze gościł w Święta na moim stole :) super zabawa i niesamowity korzenny smak mięciutkich pierniczków :)




  a tutaj już wyciągnięte z piekarnika... :) jak widać zachowały kształt :) są idealne :) a pachniało w całym domu :)


a tu już świątecznie, kolorowo ......

a oto przepis :



Składniki:

* 400 g mąki pszennej tortowej
* 180g płynnego miodu (najlepiej spadziowego)        
* 120 g masła
* 120 g cukru pudru
* 2 żółtka
* 1 całe, duże jajko
* 2 łyżki przyprawy do piernika
* 1 łyżeczka cynamonu (trochę więcej :)
* 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
* 1 płaska łyżeczka kakao (ja dałam 2 łyżki stołowe :)
* 1/4 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 większa szczypta soli

Masło, miód i cukier podgrzewamy w rondelku z grubym dnem do chwili połączenia się składników a następnie odstawiamy aby masa przestygła do temperatury pokojowej.
W misie miksera łączymy wszystkie suche składniki i dokładnie mieszamy. Dodajemy do nich jajko, żółtko oraz wystudzoną masę. Miksujemy przez około 3-4 minuty. (idealnie sprawdza się robot kuchenny z mieszadłem, ponieważ ciasto jest dość gęste).
Zagniecione ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na ok. 2-3 godziny (ale można też pozostawić je w lodówce na całą noc).
Ciasto dzielimy na pół i z każdą część rozwałkowujemy na placek o grubości ok. 2 mm. Pierniczki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra + dół). Pieczemy 6-7 minut, po czym szybko zdejmujemy z blachy i odstawiamy do przestygnięcia.
UWAGA: Zbytnio spieczone pierniczki stają się twarde i niesmaczne. Pierniczki które będziecie zdejmować z blachy  będą jeszcze odrobinę miękkie, ale w trakcie stygnięcia nabiorą idealnej konsystencji.
moje uwagi :)
Ten przepis jest idealny, jak już wspomniałam wcześniej :)
 * Nie przestraszcie się, ciasto jest dość kleiste(lepi się do rąk) tak szczerze mówiąc wylałam je na folię spożywczą i mocno ścisnęłam, poleżało sobie przez noc w lodówce a na drugi dzień byłam bardzo miło zaskoczona bo przypominało ono ciastolinę mięciutkie, sprężyste.... świetnie się z nim pracowało :)
* wycinałam ciut grubsze te pierniczki :)
* pilnujcie proszę czasu !!!!!!!!! te 7 minut to MAX !!!!

Wiem, że już minął czas pieczenia pierniczków, ale bardzo chciałam się z Wami podzielić moim odkryciem :) za rok tutaj do nich powrócę:) już nie będę musiała szukać...

oczywiście nie może zabraknąć pysznej, świeżo zaparzonej, pachnącej małej czarnej ;) 


1 komentarz:

Anonimowy pisze...

no i wróciłam po przepis...:)ale ten czas zleciał..hmmm... biorę się za pierniczki :)