to co pochłania moją każdą wolną chwilę.... :) to co kocham, co sprawia mi radość... sutasz,biżuteria artystyczna, dla mnie artystyczna :) JAKA ARTYSTKA - TAKIE DZIEŁO :) moje małe cudeńka :) od niedawna ale mam nadzieje że na długo.. :) no i oczywiście nie powinno zabraknąć gotowania, akuratnie to jest ze mną odkąd pamiętam :) no i przyroda..która mi towarzyszy zawsze i wszędzie ,tak jak i moje ANIOŁY :)
chcę się z Wami podzielić tą piękną muzyczną perełką :)
nie wnikam w niczyją wiarę... ja kocham Boga i jest mi On bliski.... :)
więc gdy słyszę takie cudo.. Boży hymn w wersji slow jazz... promienieje :)
Paroles....
1Quel ami fidèle et tendre, nous avons en Jésus-Christ,
Toujours prêt à nous entendre, à répondre à notre cri !
Il connaît nos défaillances, nos chutes de chaque jour,
Sévère en ses exigences, il est riche en son amour.
2Quel ami fidèle et tendre, nous avons en Jésus-Christ,
Toujours prêt à nous apprendre, à vaincre en comptant sur lui ! S'il nous voit vrai et sincère, à chercher la sainteté,
Il écoute nos prières, et nous met en liberté.
3Quel ami fidèle et tendre, nous avons en Jésus-Christ,
Bientôt il viendra nous prendre, pour être au ciel avec lui !
Suivons donc l'étroite voie, en comptant sur son secours,
Car bientôt nous aurons la joie, de vivre avec lui toujours !
Składniki: Ciasto: • 150 g mąki pszennej • 100 g mąki ryżowej lub ziemniaczanej • 50 g cukru • 150 g masła (zimnego) • 1 jajko
Masa serowa: • 500 g zmielonego twarogu • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy lub 40 g mąki ziemniaczanej • 100 g cukru • 2 jajka • 100 ml śmietanki kremówki (zimnej) Kruszonka: • 150 g mąki pszennej • 50 g mąki ryżowej lub ziemniaczanej • 50 g wiórków kokosowych • 50 g cukru • 125 g masła (zimnego)
Owoce: • 500 g truskawek • słoiczek (około 250 g) konfitury truskawkowej gotowej lub domowej • 3/4 szklanki soku lub syropu lub intensywnego kompotu truskawkowego • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej lub ryżowej (50 g)
Przygotowanie: Ciasto:
Formę o wymiarach około 20 x 30 cm posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia, tak aby wystawał poza brzegi formy.
Do
miski przesiać obydwie mąki, dodać cukier, pokrojone na kawałeczki
zimne masło i rozcierać palcami (lub mieszadłem miksera) aż powstanie
drobna kruszonka.
Dodać jajko i szybko zagnieść ciasto łącząc
składniki w jednolitą kulę. Rozpłaszczyć ją, zawinąć w folię i włożyć do
lodówki na około 60 minut (w międzyczasie przygotować kruszonkę,
truskawki i masę serową).
Ciastem wyłożyć dno i około 1,5 cm
boków formy. Spód podziurkować widelcem i wstawić do lodówki na około 30
minut. Piekarnik nagrzać do 160 stopni C. Piec przez 30 minut na złoty kolor. Wyjąć ciasto, ale nie wyłączać piekarnika.
Kruszonka:
Do
miski przesiać obydwie mąki, dodać wiórki kokosowe, cukier oraz
pokrojone na kawałeczki zimne masło. Rozcierać palcami masło z mąką aż
powstanie drobna kruszonka. Jeśli jest bardzo sypka, drobna, można
ugnieść trochę kruszonkę w dłoni aby miejscami złączyła się w większe
kawałki ciasta. Wstawić do lodówki.
Owoce:
Truskawki
opłukać, osuszyć, oderwać szypułki, pokroić na kawałki. Włożyć do
garnka razem ze zmiksowaną blenderem konfiturą. Podgrzewać przez około 5
minut co chwilę mieszając aż owoce zmiękną. Sok truskawkowy wymieszać z
mąką ziemniaczaną i wlać do truskawek, wymieszać, chwilę podgrzać i jak
tylko zgęstnieje odstawić z ognia i wyłożyć do czystej miski i
ostudzić.
Masa serowa:
Do
miski włożyć ser, dodać budyń (proszek) i cukier, wymieszać łyżką lub
krótko zmiksować. Dodać jajka i wymieszać na jednolitą masę lub
zmiksować. Śmietankę ubić na sztywną pianę i dodać do masy serowej,
delikatnie wymieszać łyżką.
Na podpieczony spód wyłożyć
masę serową i wstawić z powrotem do piekarnika. Piec przez 15 - 20 minut
aż masa serowa się zetnie. Wyjąć ciasto z piekarnika i zwiększyć temp. w
piekarniku do 180 stopni C. Na warstwę serową wyłożyć truskawki i posypać kruszonką. Wstawić do piekarnika na 35 minut
MOJE UWAGI I SUGESTIE :)
* do ciasta dodałam mąki ziemniaczanej , nie znalazłam ryżowej- tzn. zakupy robiłam w ekspresowym tempie ;) więc może gdzieś tam stała sobie na półce..
* do sera dosypałam jeszcze 2 łyżki cukru pudru..tak po spróbowaniu stwierdziłam , ze trochę mało słodki ;) no ale po upieczeniu mój mąż stwierdził, że ogólnie ten placek nie jest słodki .... no nie jest PRZESŁODZONY!!! jest suuuper ;)
* aaa..do kruszonki nie dam następnym razem tyle mąki.. ale trzeba sobie najpierw wypróbować według przepisu Pani Asi..a później dokonywać wszelakich przeróbek ;)
* ja piekłam w piekarniku gazowym...więc trwało to dużo dłużej... :/ ale warto było :)
* NAJLEPSZY jest następnego dnia z lodówki..no i można go w niej przechowywać kilka dni :)
Jeszcze trochę poświętujmy... warto nasycić się aż po same uszy barwą żółtych kurczaczków, słodyczą przepysznych świątecznych wypieków..kolorami wiosny która napawa nas optymizmem i dobrą energią... :)
oto orginalny przepis ze strony http://www.malacukierenka.pl/
polecam :) każdy znajdzie coś dla siebie :) czerpię z tej stronki inspiracje kulinarne :) troszkę je modyfikuję (cała ja ;) ale zawsze wszystko świetnie wychodzi :) składniki :
110g dowolnych orzechów- ( ja użyłam słonecznika)
170g miękkiego masła
120g brązowego cukru
1 duże jajko lekko roztrzepane
aromat waniliowy
95g mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
1/2 łyżeczki cynamonu
260g płatków owsianych
100g rodzynek
wykonanie:
Orzechy wyłożyć na blaszkę wyłożoną
papierem do pieczenia i wstawić na 8-10 minut do piekarnika nagrzanego
do 180oC. Kiedy przestygną drobno posiekać.
Masło ucierać z cukrem 2-3 minuty. Ciągle ucierając, dodawać stopniowo jajko, dodać aromat waniliowy, wymieszać.
W drugiej misce wymieszać razem mąkę, sodę, sól, cynamon.
Do masła wsypać mąkę i dokładnie wymieszać. Dodać płatki owsiane,
orzechy, rodzynki, wymieszać (powstanie gęsta masa). Ciasto nakładać
łyżeczką na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia lub rękoma formować
kulki i lekko je spłaszczać. Piec w temperaturze 170oC na funkcji
termoobieg przez około 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawić
ciasteczka przez 5 minut na blaszce, żeby stwardniały.
no i moja wersja :)
nie miałam orzechów, dodałam słonecznik - oczywiście uprażyłam na suchej patelni (uwielbiam) :)
rodzynki zastąpiłam żurawiną suszoną ...
sypnęłam oczywiście więcej cynamonu ;)
dałam troszkę mniej cukru...
a płatki owsiane wymieszałam pól na pół z otrębami pszennymi (tak żeby się waga zgadzała czyli te 260 g) tak na oko miałam chyba jednak więcej otrębów ;)
POLECAM :) świetne na śniadanie, przekąskę ,do jogurtu albo kawki czy też na podwieczorek...albo jak mamy ciągoty na słodkie ;)
i jeszcze co zaobserwowałam :) * jeżeli chcemy chrupiące, strzelające pod zębami ciasteczka trzymamy je zamknięte w metalowej puszce * jeżeli chcemy miękkie to tej puszki po prostu nie zamykamy ;)
dla tych wszystkich za... i przeciw.... :P
CUDOWNYCH WALENTYNEK :)
nigdy za dużo: ciepłych słów... radosnych oczu... uśmiechu na twarzy....
wykorzystajmy ten dzień z sensem.... nie zastanawiając się czy "to święto" ma sens.... ;)
Je les entends
Je les comprends
Mais j'ai plus envie d'y croire
Je les apprends comme un enfant
Mais je ne veux plus les voir
J'en vois passer
J'en vois rôder
Mais maintenant ça ne m'aime plus
J'en vois qui courent à mes côtés
Sensations révolues
Dans le courage et pour l'hommage
Je me raccroche aux souvenirs
Le temps qu'on calme
Le temps d'un drame
Je me raccroche aux souvenirs
Pas qu'une photo, mais un bonheur
Pas qu'une chanson pour laquelle on pleure
Me soutiennent dans mes propos
Et m'entraînent et traînent et traînent
Toujours plus haut
Ils sont les conseils, l'assurance
Ils sont les comptes et les avenirs
Ils sont les rappels en confiance
Bons ou mauvais on s'en inspire
Je les relis
Je les repasse
Ça me ravit,
Ça me remplace
Je les emploie,
Je les retrace en vain.....
tout simplement - po prostu.... muzyka.... która mnie wzrusza, rozgrzewa moje serce, wyciska łzy..........
to dzięki niej powracają wspomnienia...
jest już ze mną tyle lat... i tak już pewnie zostanie.... :)
Je suis malade
Tekst :
Je ne rêve plus
je ne fume plus
Je n'ai même plus d'histoire
Je suis sale sans toi je suis laid sans toi
Je suis comme un orphelin dans un dortoir
Je n'ai plus envie de vivre ma vie
Ma vie cesse quand tu pars
Je n'ai plus de vie et même mon lit
Se transforme en quai de gare
Quand tu t'en vas
Je suis malade complètement malade
Comme quand ma mère sortait le soir
Et qu'elle me laissait seul avec mon désespoir
Je suis malade parfaitement malade
T'arrives on ne sait jamais quand
Tu repars on ne sait jamais où
Et ça va faire bientôt deux ans
Que tu t'en fous
Comme à un rocher comme à un péché
Je suis accroché à toi
Je suis fatigué je suis épuisé
De faire semblant d'être heureuse quand ils sont là
Je bois toutes les nuits mais tous les whiskies
Pour moi ont le même goût
Et tous les bateaux portent ton drapeau
Je ne sais plus où aller tu es partout
Je suis malade complètement malade
Je verse mon sang dans ton corps
Et je suis comme un oiseau mort quand toi tu dors
Je suis malade parfaitement malade
Tu m'as privé de tous mes chants
Tu m'as vidé de tous mes mots
Pourtant moi j'avais du talent avant ta peau
Cet amour me tue et si ça continue
Je crèverai seul avec moi
Près de ma radio comme un gosse idiot
Écoutant ma propre voix qui chantera
Je suis malade complètement malade
Comme quand ma mère sortait le soir
Et qu'elle me laissait seul avec mon désespoir
Je suis malade c'est ça je suis malade
Tu m'as privé de tous mes chants
Tu m'as vidé de tous mes mots
Et j'ai le cœur complètement malade
Cerné de barricades t'entends je suis malade
J'Y CROIS ENCORE
Tekst :
D'ici rien ne part, rien de bouge
Arrêt sur écran vivant
Isolée, vaincue, sans doutes
Aliénée, pas même un battement
J'aimerai qu'on me ramène
Je ne reconnais plus les gens
Seule tout au fond de ma haine
La peine est mon dernier amant
Il faudrait que je me lève
Respire et marche vers l'avant
Bâtisse a nouveau la grève
Enterrée par mes sables mouvants
Et me souvenir de celle
Qui n'existe plus vraiment
Redevenir la rebelle
Et la bête vaincue par l'enfant
J'y crois encore
On est vivant tant qu'on est fort
On a la foi tant quand on s'endort la rage au ventre
J'y crois encore
A tout jamais
Jusqu'à la mort
Le silence a eu tort
J'y crois encore
Et que le l'espace où j'en crève
Devienne un autre néant
Quand le ciel dévoile soulève
En moi l'âme et l'émoi d'un géant
Me retourner sans un geste
Le passé m'en passer vraiment
Cracher sur tout ce qui blesse
Ramener le futur au présent
J'y crois encore
On est vivant tant qu'on est fort
On a la foi tant quand on s'endort la rage au ventre
J'y crois encore
A tout jamais
Jusqu'à la mort
Le silence a eu tort
J'y crois encore
J'y crois encore
A tout jamais
Encore plus fort
Le silence a eu tort
J'habite au coin du vieux Montmartre
Mon père rentre soûl tous les soirs
Et pour nous nourrir tous les quatre
Ma pauvr' mére travaille au lavoir.
Moi j'suis malade, j'reste à ma fenêtre
Je r'garde passer les gens d'ailleurs
Quand le jour vient à disparaître
Il y a des choses qui me font un peu peur
Dans Ma Rue il y a des gens qui s' promènent
J'les entends chuchoter dans la nuit
Quand je m'endors bercée par une rengaine
J'suis soudain réveillée par des cris
Des coups d'sifflet, des pas qui traînent, qui vont qui viennent
Puis le silence qui me fait froid dans tout le coeur
Dans Ma Rue il y a des ombres qui s' promènent
Et je tremble et j'ai froid et j'ai peur
Mon père m'a dit un jour : "la fille,
Tu ne vas pas rester là sans fin
T'es bonn' à rien, ça c'est d'famille
Faudrait voir à gagner ton pain
Les hommes te trouvent plutôt jolie
Tu n'auras qu'à partir le soir
Il y'a bien des femmes qui gagnent leur vie
En "s' balladant sur le trottoir"
Dans Ma Rue il y a des femmes qui s' promènent
J'les entends fredonner dans la nuit
Quand je m'endors bercée par une rengaine
J'suis soudain réveillée par des cris
Des coups d'sifflet, des pas qui traînent, qui vont qui viennent
Puis ce silence qui me fait froid dans tout le coeur
Dans Ma Rue il y a des femmes qui s' promènent
Et je tremble et j'ai froid et j'ai peur
Et depuis des semaines et des semaines
J'ai plus d' maison, j'ai plus d'argent
J' sais pas comment les autres s'y prennent
Mais j'ai pas pu trouver d' client
J'demande l'aumône aux gens qui passent
Un morceau d' pain, un peu d' chaleur
J'ai pourtant pas beaucoup d'audace
Maintenant c'est moi qui leur fait peur
Dans Ma Rue tous les soirs je m' promène
On m'entend sangloter dans la nuit
Quand le vent jette au ciel sa rengaine
Tout mon corps est glacé par la pluie
Mais je n' peux plus, j'attends sans cesse que le bon Dieu vienne
Pour m'inviter à me réchauffer tout près de Lui
Dans Ma Rue il y a des anges qui m'emmènent
Pour toujours mon cauchemar est fini
Tłumaczenie
Mieszkam na rogu na starym Montmartre
Ojciec wraca co wieczór pijany
Żeby wyżywić nas czworo
Matula pracuje w pralni.
Ja jestem chora, trwam przy oknie
obserwując obcych ludzi.
Gdy kończy się dzień
Ogarnia mnie lęk.
Po mojej Ulicy chodzą różni ludzie
Słyszę ich nocne szepty
Gdy uśpi mnie jakiś refren
Nagle budzą mnie krzyki
Gwizdek, kroki biegnące w tę i z powrotem
Potem cisza, która przeszywa serce.
Po mojej Ulicy przechadzają siȩ cienie
A ja drżę z zimna i ze strachu.
Któregoś dnia ojciec mówi: dziewczyno,
Nie zostaniesz tu wiecznie.
Jesteś do niczego, jak cała rodzina.
Musisz zarabiać na chleb.
Podobasz siȩ mȩżczyznom,
wystarczy, że wyjdziesz wieczorem.
Wiele kobiet w ten sposób zarabia
pracując na ulicy.
Po mojej Ulicy chodzą kobiety
Słyszȩ je nucące w nocy
Gdy uśpi mnie jakiś refren
Nagle budzą mnie krzyki
Gwizdek, kroki biegnące w tę i z powrotem
Potem cisza, która przeszywa serce.
Po mojej Ulicy przechadzają się kobiety
A ja drżę z zimna i ze strachu.
Mija tydzień za tygodniem
Nie mam już domu ani pieniędzy
Nie wiem jak inne to robią
Ale ja nie mam klientów
Proszę o datki przechodniów
Kawałek chleba, trochę ciepła
Jednak nie mam śmiałości
Teraz ja wzbudzam w nich strach.
Po mojej Ulicy przechadzam się co wieczór
Słyszą mój szloch w nocy
Gdy wiatr powtarza niebu refren
Moje ciało mrozi deszcz.
Ale ja już nie mogę, ciągle czekam aż Bóg przyjdzie zaprosić mnie aby rozgrzać się przy Nim
" Ja chcę miłości, radości, dobrego humoru, to nie wasze pieniądze uczynią
mnie szczęśliwą, chcę umrzeć z ręką na sercu papalapapapala idźmy razem,
odkrywajmy mą wolność, zapomnijcie więc wszystkie wasze frazesy,
witajcie w mej rzeczywistości! "
1.
Donnez-moi une suite au Ritz,
je n'en veux pas.
Des bijoux de chez Chanel,
je n'en veux pas.
Donnez-moi une limousine,
j'en ferais quoi ?
Offrez-moi du personnel,
j'en ferais quoi ?
Un manoir a Neufchâtel,
ce n'est pas pour moi.
Offrez-moi la tour Eiffel,
j'en ferais quoi ?
ref.
Je veux d'l'amour, d'la joie, de la bonne humeur.
Ce n'est pas votre argent qui f'ra mon bonheur.
Moi j'veux crever la main sur le cœur.
Allons ensemble découvrir ma liberté.
Oubliez donc, tous vos clichés.
Bienvenue dans ma réalité.
2.
J'en ai marre d'vos bonnes manières.
C'est trop pour moi.
Moi je mange avec les mains
et j'suis comme ça.
J'parle fort et je suis franche.
Excusez moi.
Fini l'hypocrisie moi,
j'me casse de là.
J'en ai marre des langues de bois.
Regardez moi.
Toute manière j'vous en veux pas
et j'suis comme ça.
J'suis comme ça.
Tłumaczenie
1.
Dajcie mi apartament w Ritzu,
ja go nie chcę!
Biżuterię od Chanel,
ja jej nie chcę!
Dajcie mi limuzynę,
co z nią zrobię? papalapapapala
Podarujcie mi służbę,
co z nimi zrobię?
Dworek w Neufchatel,
to nie dla mnie.
Podarujcie mi Wieżę Eiffla,
co z nią zrobię? papalapapapala
Refren:
Ja chcę miłości, radości, dobrego humoru,
to nie wasze pieniądze uczynią mnie szczęliwą,
chcę umrzeć z ręką na sercu papalapapapala
idźmy razem, odkrywajmy mą wolność,
zapomnijcie więc wszystkie wasze frazesy,
witajcie w mej rzeczywistości!
2.
Mam dość waszych dobrych manier,
to za dużo dla mnie!
Ja jem rękami
i taka właśnie jestem!
Mówię otwarcie i jestem szczera
wybaczcie mi!
Kończę z hipokryzją,
ja rzucam to!
Mam dość napuszonych słów!
Patrzcie na mnie
nie chcę tych wszystkich waszych manier
i taka właśnie jestem.
(taka właśnie jestem)
papalapapapala
małą migawka z zapożyczonej kuchennej inspiracji.. :) dziękuję Madziulku :)
jak można zauważyć... w tle widać nasz temat przewodni :) czyli dynię ....
Po raz pierwszy tej jesieni robiłam konfiturę z dyni... i powiem, że jestem pod dużym wrażeniem :)
Podanie:
*Ja ją zjadam na zimno. Właśnie tak jak widać z naleśnikami, albo na krążku ryżowym czy też na pieczywie chrupkim z serkiem philadelphia lub bardzo przeze mnie lubianym ( przede wszystkim ze względów finansowych) " Twój smak Piątnicy " z Biedronki ;) ..super alternatywa na lekkie śniadanko albo przekąskę :)
* dziś się dowiedziałam że jeszcze lepszy jest na ciepło... i do makaronu na słodko niezły.. więc zależy kto co lubi ...
*Przypomniałam sobie, że wykorzystałam ją też jako nadzienie do poduszeczek z ciasta francuskiego, znikły w moment... naprawdę konfitura ta ma fajną konsystencję - nie wypływa, siedzi twardo na miejscu i czeka na wyciągnięcie z pieca ;) później tylko kilka ruchów cukrem pudrem , mała czarna i do boju..dosłownie bo prawie zawsze jest bitwa o pierwszą francuską poduszeczkę no i tradycyjnie ostatnią ;)
Podam Wam przepis, który dała mi Madzia - jeszcze raz ukłon w Twoją stronę kochana :)
Konfitura z dyni.
2 1/2 kg dyni 1 kg cukru 2 galaretki brzoskwiniowe sok z jednej cytryny
Dynie ścieramy na oczkach grubych, czy też oczkach jarzynowych :) jak go zwał tak go zwał ;P
zasypujemy cukrem, mieszamy i odstawiamy na noc...
Na drugi dzień jak już wypijemy poranną kawę, i zrobimy to co rano zrobić trzeba ( bo kto ogarnie dom jak nie my ;) stawiamy gar na ogniu, wsypujemy galaretkę, wciskamy cytrynę i smażymy... do momentu gdy uznamy, że taka konsystencja konfitury nam odpowiada... ja lubię wyczuwalne wiórki dyni więc nie rozgotowywałam jej za bardzo.. i wcisnęłam ciut więcej cytryny aby podkręcić smak :)
ale oczywiście wszystko robimy " pod siebie " śmiesznie to brzmi ;P każda z nas ma inne wyczucie smaku.. o to chodzi :) no i gorące do słoików, mocno zakręcamy i stawiamy na ściereczkę do góry nogami.. i gotowe :) proste, szybkie i pyszne :) polecam......
wierzcie mi, że naleśniki z tą konfiturką są rewelacyjne :)
a polać to jeszcze śmietanką i posypać cukrem... hmmm :) palce lizać :)